Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

najwyższy czas dokończyć opowiadanie nowożytnej historii mydłaUśmiech

Jak wspominałam w poprzednich odcinkach – przełomowym dla mydlarstwa był wiek XIX – LeBlanc i Salvay opracowali metodę produkcji taniego, doskonałej jakości wodorotlenku sodu, a Chevreul wyjaśnił budowę tłuszczów i naukowe podstawy procesu zmydlania.

Od tego czasu dostępność surowców, umożliwiła gwałtowny rozwój branży. Można było produkować znacznie więcej i taniej.

Miało to istotne znaczenie w świetle ogłoszonej przez Ludwika Pasteur’a zakaźnej teorii chorób. Higiena i utrzymanie czystości nabierało znaczenia, a kąpiel stawała się zabiegiem stosowanym już nie tylko dla przyjemności, ale przede wszystkim dla zdrowia.

soapingTradycyjnie, od wieków mydło było wytwarzane metodą zbliżoną do tzw. zmydlania na gorąco.
W uproszczeniu wyglądało to tak, że do gotującego się ługu (sodowego lub sodowo-potasowego) dodawano tłuszcze – oliwę lub łój i mieszaninę gotowano dopóty, dopóki nie zgęstniała. Podczas ochładzania mydło oddzielało się od roztworu nie wykorzystanego wodorotlenku, dla którego zabrakło tłuszczu i unosiło się na powierzchni, skąd je zbierano.  /br>Uzyskane w ten sposób zawierało oczywiście sporo zanieczyszczeń i było stosunkowo żrące. Świetnie nadawało się do prania, oczyszczania czy dezynfekcji, ale na skórę mogło  działać  drażniąco. Poza ewentualnymi domieszkami zawierało wyłącznie mydło właściwe (sole kwasów tłuszczowych) oraz tylko część uwolnionej gliceryny (część pozostawała rozpuszczona w ługu - ług to roztwór wodorotlenku).  Niezmydlone tłuszcze nie mogły występować wobec dużego nadmiaru wodorotlenku.

Nowa metoda wytwarzania mydła – odpowiadająca współczesnemu zmydlaniu "na zimno" pojawiła się na początku XVII w. Pierwsze zachowane wzmianki pochodzą z Anglii i mają postać patentu dla dwóch mydlarzy z Westminsteru.  Zamiast przez wiele godzin gotować mieszaninę tłuszczu i ługu, równie długo (albo i dłużej) mieszali ją bez podgrzewania. Mydła powstające w ten sposób (bardziej pracochłonna, a więc kosztowna metoda) nie mogły cenowo konkurować z mydłami gotowanymi, więc zapobiegliwi właściciele patentu postarali się o królewski monopol, uniemożliwiając w ten sposób mydlarzom z Londynu sprzedaż mydeł wytwarzanych tradycyjnie. Po licznych prześladowaniach, karach pieniężnych, a nawet pobytach w więzieniu mydlarze londyńscy wykupili manufaktury westminsterskich nowatorów i w ten sposób zlikwidowali konkurencję, a przy okazji na jakieś 200 lat zrezygnowali z  nowej metody.  Mydła powstawały zgodnie z wcześniejszą tradycją – poprzez gotowanie.  Aż do XIX wieku, kiedy to „czarna owca” branży mydlarskiej powróciła i tym razem zyskała więcej zwolenników.

W metodzie „na zimno” bardzo istotne znaczenie mają proporcje tłuszczu i ługu, ponieważ w efekcie niewłaściwego ich dobrania można otrzymać mydło żrące, nawet bardziej żrące niż w metodzie tradycyjnej. W związku z tym pojawiły się receptury. Ówczesne receptury miały charakter czysto praktycznych wskazówek, ale były pierwszym krokiem w kierunku określenia dokładnych ilościowych stosunków składników procesu zmydlania. Stało się to możliwe po ogłoszeniu przez Chevreul’a naukowego opracowania o tłuszczach, olejach i zmydlaniu (1823).
Chevreul zidentyfikował i nazwał glicerynę i wiele kwasów tłuszczowych, wyznaczył zawartość kwasów tłuszczowych w różnych olejach i tłuszczach i wywnioskował, że mydło to alkaliczne sole tychże kwasów. Jako pierwszy próbował metodami naukowymi oszacować ilość wodorotlenku potrzebną do całkowitego zmydlenia określonej ilości danego oleju.
Bez tych dokładnych, naukowych informacji mydlarze stosujący metodę „na zimno” byli niczym „dzieci we mgle” – gdy proporcje były właściwie dobrane ich mydło było dużo lepsze od tradycyjnego, bardzo delikatne, ale z drugiej strony błąd mógł sprawić, że w ogóle nie nadawało się do mycia (dodatkowe koszty).

O ile mydlarze wyznaczali proporcje tłuszczy i ługu doświadczalnie, metodą „prób i błędów”, to chemicy dopiero około 1880 roku zaczęli w sposób naukowy wyznaczać dokładne wartości zmydlania (proporcje). Co ciekawe celem ich badań nie była produkcja lepszego mydła, ale kontrola składu masła. Fałszerze dodawali tańszego oleju kokosowego, a wartość zmydlania (ilość wodorotlenku potrzebna do zamiany w mydło określonej ilości danego tłuszczu) pozwalała to sprawdzić.

Pod koniec XIX wieku mydła produkowane "na zimno", na dobre zadomowiły się w branży mydlarskiej, jednakże nadal były produkowane w stosunkowo niewielkich ilościach, głównie w małych firmach, jako specjalne, luksusowe mydła toaletowe.   Metoda ta nie była w stanie konkurować z tradycyjnymi mydlarniami w  produkcji dużych ilości mydła (co znaczy „duża ilość” możecie się zorientować z faktu, że na przykład w roku 1888 produkowano tygodniowo 450 ton mydła „Sunlight Soap"!).

sunsoapPrzy okazji - producent mydła marki Sunlight Soap, jako pierwszy wpadł na pomysł, żeby mydło kroić w kostki, pakować i oznaczać  marką. Wcześniej sprzedawano je w postaci długich  bloków.  Sunlight Soap było jedną z pierwszych międzynarodowych marek i równocześnie jednym z pierwszych, produkowanych na sprzedaż środków do prania.  Przed jego pojawieniem się używano zazwyczaj  mydła wyrabianego sposobem domowym.

 

XIX wiek to czas rewolucji przemysłowej – zakłady rzemieślnicze i manufaktury nie były w stanie zaspokoić rosnącego popytu. Zaczęły powstawać wielkie zakłady przemysłowe, w których do produkcji mydeł do prania i higieny osobistej stosowano nowe technologie – zamiast zmydlania tłuszczy, częściej wykorzystywano czyste kwasy tłuszczowe (dla przypomnienia - tłuszcze składają się głównie z kwasów tłuszczowych i gliceryny).  Standaryzacja procesu przemysłowego  w istotny sposób wpłynęła na własności produktu końcowego. Kryterium rentowności produkcji stało się ważniejsze od zadowolenia klienta tudzież od działania jakie produkt wywierał zarówno na skórę, jak i na środowisko (przenoszone za pośrednictwem ścieków). Dobór surowców określała raczej ich koszt niż działanie. W rzeczywistości, wówczas tak jak i obecnie większość mydeł produkowanych przemysłowo powstawała z odpadów, w tym głównie tanich półproduktów przemysłu mięsnego.

Duża wydajność procesu produkcyjnego wymaga jego automatyzacji. A konieczność zapewnienia stałych parametrów produktu przekreśla możliwość wykorzystania naturalnych surowców, których skład i własności zmieniają się nieustannie, zależnie od miejsca pozyskania, sezonowych warunków pogodowych i innych, niezliczonych czynników. Jedynym sposobem na to by kostka mydła za każdym razem była taka sama jest użycie surowców przetworzonych chemicznie – zamiast tłuszczy i olejów – wyekstrahowane , czyste kwasy tłuszczowe „oczyszczone” z wszelkich dodatków w rodzaju gliceryny, witamin czy protein. Gliceryna jest oczyszczana i stanowi oddzielny produkt, który pozyskiwano (obok kwasów tłuszczowych). 

W procesie przemysłowym, kwasy tłuszczowe reagują z wybraną zasadą alkaliczną, której zazwyczaj dodaje się nieco więcej niż potrzeba - na wszelki wypadek, żeby uniknąć sytuacji, w której jakieś kwasy tłuszczowe pozostają niezmydlone. Uzyskana pasta mydła właściwego po ochłodzeniu, wysuszeniu i zestaleniu jest mielona lub kruszona przez co staje się plastyczna. Następnie, zależnie od potrzeb dodaje się do niej syntetyczne dodatki zapachowe, barwniki, detergenty syntetyczne, środki pielęgnacyjne, pieniące, konserwujące itp.  W końcu w formach odciska się kawałki o określonych kształtach, pakuje w mniej lub bardziej cudne opakowanie i voilà !  Gotowe.

doveA ponieważ uzyskany w ten sposób produkt, z racji swojej zawartości,  w wielu krajach nie może być przez producenta nazywany "mydłem",  pojawiły się określenia w rodzaju „kostka myjąca”, "kremowa kostka piękności", itp.

W II połowie  XX wieku, gdy opadła euforia związana z syntetycznymi detergentami, a coraz więcej osób zaczęło dostrzegać minusy ich stosowania, pojawiła się „moda” na kosmetyki naturalne. W ciągu ostatnich jakiś 20 lat rynek w coraz większym stopniu jest dosłownie zasypywany kosmetykami określanymi jako "naturalne". Początkowo pojawiały się tylko w specjalizowanych sklepach z produktami „alternatywnymi”, ale obecnie można je znaleźć wszędzie.  Ponieważ nie ma regulacji prawnych związanych z definicją kosmetyku naturalnego, a zapotrzebowanie na produkty nie zawierające syntetycznych substancji rośnie bardzo szybko, producenci skwapliwie wykorzystują termin NATURALNY dla zdobycia klientów, nawet wówczas gdy za naturalną można uznać jedynie niewielką cząstkę finalnego produktu (najczęściej bywają to minimalne ilości olejków eterycznych domieszane do syntetycznych olejków zapachowych). Często dodanie do nazwy słowa natura... jest także pretekstem (jedynym) do zwiększenia ceny.

Jedynym sposobem, aby uniknąć nabicia w przysłowiową butelkę jest dokładne czytanie składów kosmetyków. HolmesNiestety, nazwy składników są najczęściej pisane „drobnym druczkiem”, czasami tak drobnym, że nie sposób ich w ogóle odczytać chyba, że z silnie powiększającym szkłem. No i oczywiście formalnym wymogiem jest podawanie nazw zgodnych z  INCI, które nie zawsze są powszechnie znane,  ale w rzeczywistości nie ma ich aż tak wiele – składniki najczęściej się powtarzają.

A teraz wracając do mydeł. Jak wspominałam, niezależnie od boomu przemysłu mydlarskiego w XIX i na początku XX wieku,  tradycyjne mydlarstwo zostało nieomal zapomniane. Do chlubnych wyjątków należało kilka historycznie związanych z tym rzemiosłem ośrodków (Aleppo, południowa Francja, wybrane regiony Hiszpanii), które produkowały stosunkowo niewielkie ilości, głównie na potrzeby lokalnych społeczności.

Odrodzenie zaczęło się około 30 lat temu – w latach 80’tych XX wieku.  Coraz liczniej zaczęły powstawać małe mydlarnie, w których entuzjaści ręcznie wytwarzali  mydła zarówno metodą na zimno jak i na gorąco - nota bene powstało wiele odmian zarówno jednej jak i drugiej metody.     W miejsce tłuszczy zwierzęcych - odpadów przemysłu mięsnego, coraz częściej wykorzystywane są oleje i masła roślinne oraz praktycznie nieograniczona liczba aktywnych dodatków jak zioła, glinki, owoce, mleko i produkty mleczne.  Najwięcej mydlarni tego typu powstało w Stanach Zjednoczonych (szczególnie w stanach południowych) i Australii.  W Europie poza tradycyjnymi ośrodkami - Francja, Grecja, Hiszpania  (rzemiosło, a nie produkcja  przemysłowa) najwięcej takich mydlarni powstało w Wielkiej Brytanii. 
Dodajmy, że mydlarstwo jako rzemiosło rozwija się bardzo  intensywnie, w czym niebagatelną rolę odgrywa internet. Tym bardziej, że międzynarodowe środowisko mydlarzy jest wyjątkowo otwarte i chętnie dzieli się doświadczeniami.

z pozdrowieniami
Wasz AdminUśmiech


źródła :
Scientific Soapmaking - Kevin McDunn
Soap Naturally - Patrizia Garzena, Marina Tadiello
en.wikipedia.org/wiki/

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież